Blog > Komentarze do wpisu
To mój czas (2oo9)

Justyna Steczkowska powraca kolejną, bodaj dziesiątą już płytą w swoim dorobku. Za sprawą "Daj mi chwilę" z 2007 roku, udało się jej trafić do szerszego targetu. Wydawać by się mogło, że podąży już tym tropem, ku zaskoczeniu postanowiła jeszcze bardziej uprościć aranżacje i zinfantylizować warstwę tekstową. Otwierający krążek, tytułowy "To mój czas" stanowi muzyczny i literacki regres w twórczości piosenkarki. Faktura utworu jest, co tu dużo mówić, banalna a słowa trącą grafomaństwem. I choć poziomem tego kawałka niebezpiecznie zbliżyła się do takiej Hogaty Andrzejczuk na przykład, nadal wyprzedza konkurentki o krok zdolnościami interpretacyjnymi, głosem i muzykalnością. To jest pewien paradoks, bo choć utwór obiektywnie uznać należy za słaby, noga sama tupie w rytm, więc chyba dobry to singiel. Poważnie zaniepokojony początkiem, uradowany zostałem przez "Tylko ty znasz te zaklęcia", który stanowi piękne wyznanie miłosne, okryte szatą intymności i wyciekającym spod niej erotyzmem. Wydźwiękiem niewiele ustępuje takiemu "Tatuuj mnie" czy "Za dużo wiesz". Kolejne na trackliście są numery "Tango", "Nieposłuszny dłoniom mym" i "One". No właśnie, "SĄ", bo zasadniczo niewiele więcej można o nich powiedzieć. Póki trwają, wszystko jest okej, jednak ulatniają się z głowy zaraz po wysłuchaniu. "Odnajdę cię" to piosenka bożonarodzeniowa, a jako taka mocno trzyma się kanonu i jest ciężko przyswajalna poza tym specjalnym czasem w roku. "Proszę cię - skłam" to bardzo mocny punkt całej płyty. Ciekawa treść, nowoczesne brzmienie (w pozytywnym znaczeniu), intrygująca modulacja głosu. "Dlaczego ty" ze względu na ciężar podejmowanej tematyki miało szanse stać się niezwykłym urozmaiceniem. Nie co dzień słyszymy przecież kompozycje traktujące o gwałcie i mówiące o tym z perspektywy zgwałconej córki i jej matki. Niestety, nieznośna pompatyczność zarżnęła ten kawałek, brakuje tylko monumentalnych chórów podkreślających tragizm... Można było to jakoś stonować zamiast tworzyć portret lamentu rodzicielki godny Violetty Villas i jej "Listu do matki". "Kim tu jestem" to kolejna zwyżka formy, która stawia przed słuchaczem pytania o kierunek ludzkiej wędrówki i sensu życia. Przedostatni numer powtarza grzech nadmiernego patosu, spokojnie można go pominąć i przejść do, teoretycznie, deseru. Oto magnum opus tego albumu - "Korytarze". Fantastyczny kawałek przypominający najlepszy dla Justyny okres, kiedy miejsce cekinów, kiecek i golizny zajmowała prawdziwa, pełnokrwista muzyka. Utwór ten wykonała na żywo tylko raz na festiwalu w Opolu w 1995 roku i jest to pierwsza zarejestrowana wersja studyjna. Nie tylko wzbogaca całość, ale także wynosi ją na wyższy poziom. Przy okazji boleśnie uświadamia, że Steczkowska już nigdy nie będzie gotycką diwą czy polską Lisą Gerrard, tak jakby chcieli tego fani Dziewczyny Szamana. Moje wrażenia w trakcie odsłuchu zmieniały się wielokrotnie, ostatecznie nie są one zbyt pozytywne. Za dużo tutaj ślizgania się po powierzchni zjawisk bez dotykania ich istoty. Longplay jest dobry w swojej kategorii, ale to za mało. Dostaliśmy płytę długogrającą, troszkę słodko-pierdzącą. 5/10.

moj_czas

01. To mój czas
02. Tylko ty znasz te zaklęcia
03. Tango
04. Nieposłuszny dłoniom mym
05. One
06. Odnajdę cię
07. Proszę cię - skłam
08. Dlaczego ty
09. Kim tu jestem
10. Dom (moja przystań)
11. Korytarze [bonus track]

Hit czy kit? Przekonaj się sam!

piątek, 27 marca 2009, thelaststand

Komentarze
2009/03/27 18:29:02
Rozłożyłeś płytę na czynniki pierwsze :)
Cieszę się, że płyta Ci się nie podoba :)

PS: Puenta to Ci wyszła - 'Słodko-pierdząca' :D:D:D
-
2009/03/27 19:15:50
"Słodko-pierdząca" to akurat zapożyczenie, dziękuję propagatorce tych słów ;-)
-
Gość: bolunia88, adce166.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/27 22:18:19
Nie lubię jej jakaś taka sztuczna jest, a to że płyta nieciekawa hmm... dlaczego mnie to nie dziwi ;P
-
2009/03/27 23:57:33
Zapomniałem dodać, że okładka jest straszna (!)
-
2009/03/28 00:03:24
Hehe, trudno się nie zgodzić :-)


statystyka