|
Blog > Komentarze do wpisu
Dragonball: Ewolucja (2oo9)
Manga i anime autorstwa Akiry Toriyamy od wielu lat cieszy się sporym zainteresowaniem, poczyniając ekspansję na nowe rynki zbytu. Naturalnym przystankiem tej "ewolucji" był świat kina, dotarcie do niego było tylko kwestią czasu. I tak oto stało się - film aktorski Jamesa Wonga zawitał pod strzechy. Materia smoczych kul stanowi swego rodzaju żywą legendę, może nawet obiekt kultu. Gdyby wszystko miało zacząć się od "Dragonball: Ewolucja", nie byłoby żadnego ciągu dalszego. Obraz ten został brutalnie wykastrowany ze wszystkiego, czym seria zapracowała sobie na sukces. Brak specyficznego humoru, ciekawych postaci i bezustannej akcji. Fabuła to zlepek motywów z oryginału przemielonych przez chorą wyobraźnię scenarzystów, połączonych bełkotliwymi dialogami, prowadzona ręką partacza. Nie uświadczymy ciągłości akcji, za to aktorstwo jest już całkiem konsekwentne. Aktorzy niezłomnie grają jedną miną, mając wymalowane na twarzy coś w stylu "what the fuck am I doing here?". Swoje pierwowzory przypominają właściwie tylko imionami. Nie ma jednak co ich winić, po prostu dostosowali się do poziomu produkcji. Charakteryzacja i scenografia to triumf tandety i plastiku oraz kolejny dowód na to, że język protoplasty jest nieprzekładalny na rzeczywistość filmową. Przy scenach walki widzowie powinni dostać jednocześnie kontuzji oczodołu i orgii gałek, próbując nadążyć za gradem ciosów, które... na postacie nie spadają. Słowo "choreografia" przywołane w kontekście tej produkcji jest niczym więcej, jak okrutnym żartem. Jeśli już szukać na siłę zalet, to należy wymienić dobre efekty specjalne, ze dwa może, żeby uściślić. Potęga głównego czarnego charakteru to jakaś mrzonka, bo na ekranie nie widać niczego, co by ją potwierdzało. "DB" nigdy nie był wyszukany i ambitny, zawsze jednak stanowił solidną rozrywkę. "Ewolucja" urąga inteligencji widza, jest zachowawcza i umowna we właściwie każdym aspekcie. Odradzam seans wszystkim - od fanów sagi począwszy, poprzez kinomanów, na niedzielnych widzach i zwyczajnych zjadaczach popcornu skończywszy. Mojego straconego czasu nie da się już cofnąć, Wy jeszcze możecie go trochę zaoszczędzić. Nawet możliwość wyrzucenia wiadra pomyj na blogu nie jest wystarczającą rekompensatą. 1/10.
![]() piątek, 01 maja 2009, thelaststand
Komentarze
valderahma
2009/05/05 23:19:01
Odkąd w necie pojawiły się pierwsze zdjęcia i zajawki wiadomo było, że to coś będzie kaszanką w stylu Uwe Bolla :) Coś jak Alone In The Dark, które mi się nawet podobało, ale nie pomyślałbym że to adaptacja gry:)
Gość: Marta, 093105103242.pila.vectranet.pl
2009/05/12 23:29:11
Oj nie mogę sie nie zgodzić :D Absolutna poracha...
|
![]() ![]()
|