Blog > Komentarze do wpisu
Closer (2oo9)

Jednymi z najbardziej irytujących przymiotów Polaków (oprócz wąsów oczywiście) są, kolejno: bezustanne i bezpodstawne porównania, niszczenie krajowych artystów za życia i docenianie ich dopiero po śmierci. Nie wydaje Wam się to zabawne? Taki na przykład Grzegorz Ciechowski czy Czesław Niemen apogeum swojej popularności osiągnęli już w zaświatach. Nagle, nie wiedzieć skąd, pojawia się rzesza maniakalnie nastawionych "fanów", którzy są gotowi (do)słownie dekapitować każdego piosenkarza, który sięgnie po repertuar ich idola. Nie wiem, co o tym sądzą sami zainteresowani, ale ja na ich miejscu czułbym się ŚMIERTELNIE zażenowany. Trudno powiedzieć, czy taki los spotka Mikę Urbaniak, jednak pewnym jest, że póki co dziewczę ma przerąbane. Jeszcze żyje, nie została też artystycznie zniszczona, ale jako dziecko Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka automatycznie będzie przez ich pryzmat postrzegana. Dlatego niezmiernie cieszy mnie fakt, że jest czymś więcej niż tylko córką swoich rodziców i kroczy własną ścieżką. Owszem, jest troszkę jazzu, ale płytę umieściłbym raczej na regale z napisem "chillout/easy listening". To największa zaleta, ale również i największa wada tego albumu. Podoba mi się, że na szarym, burym i zaściankowym rodzimym rynku fonograficznym pojawiło się coś tak zwiewnego i lekkiego, jednak jest pewien problem. Uważam, że już nagrywając ze Smolikiem pokazała spore pokłady talentu, ale nie do końca zadowala mnie jego wykorzystanie. "Closer" to typowo letnia produkcja i raczej do jej właściwości nie należy zapadanie w pamięć. Nie licząc pierwszych trzech kompozycji, za pół roku o reszcie materiału mało kto będzie pamiętał. To taka niezobowiązująca muzyczna materia, zapewniająca miły odsłuch, ale nie zostawiająca po sobie wielu śladów. Kilka niespodziewanych zagrywek, jakichś rwanych dźwięków czy głębszych tekstów, a z czystym sumieniem wystawiłbym wyższą notę. A tak to trochę zabawa w ciepło/zimno - ciepło, cieplej, letnio. 6/10.

closer
01. Break away
02. Lovin' needs a deadline
03. In my dreams
04. Easy
05. Heartworld
06. Glitter
07. Hold on
08. Take your time
09. Rely
10. Closer
11. Push

piątek, 03 lipca 2009, thelaststand

Komentarze
2009/07/03 22:20:47
Obywatel G.C. legendą był już za życia. Nieinaczej z Niemenem.
-
2009/07/03 22:23:26
"...apogeum swojej popularności..." ;-)
-
2009/07/03 22:27:04
Może nie wyraziłem się jasno. Nie zauważyłem jakiejkolwiek różnicy w traktowaniu tych dwóch artystów przed czy po śmierci.
-
2009/07/03 22:35:29
Ja uważam, że różnica jest ogromna. Ludzie, którzy 3 razy na rok usłyszeli ich piosenkę w radio, po ich śmierci rzucają się na ich nagrania i pieją wszem i wobec, jak genialnymi byli artystami. Jeszcze inni twierdzą tak po obejrzeniu dwóch występów na youtube. Tak było też po śmierci Ryśka Riedla, który nagle okazał się fantastycznym materiałem na pełnometrażowy film. Obecnie czekam, co sępy zrobią z Michaelem Jacksonem...
-
Gość: Kazz, dix207.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 02:45:58
Z Dżeksonem już za wiele się dzieje. Wskoczył nagle na pierwsze miejsce najlepiej sprzedających się w Polsce krążków, króluje w praktycznie każdej rubryce informacyjnej na Onecie (od ploteczek, przez technowinki a na informacjach kończąc). Strach otworzyć lodówkę po prostu! Tym bardziej dla kogoś takiego jak ja - nie widzącego w jego muzyce niczego nadzwyczajnego (może poza jednym kawałkiem, a raczej teledyskiem doń).

Tak jest przecież po każdej (sic! jak to brzmi!?) śmierci. Ostatnio Grechuta - było przecież identycznie. Dzień (ba, nawet tydzień) po jego śmierci co drugi Polak był jego wielkim fanem. Kto teraz jeszcze o nim pamięta? Pewnie ta sama garstka, która wielbiła go i za jego życia. Smutne to takie. To jak te "akcje policyjne", bo policja nie działa regularnie, miarowo. Wymaga akcji, by coś zrobić. I tak przez miesiąc może nie pilnować w weekend miasta, ale może przyjść akcja i nagle większość radiowozów pojawia się w zaułkach miasta. Tak samo mamy z muzycznym showbiznesem. Na piedestale są ci, którzy nagle wybuchają sławą oraz ci, którzy umierają. A szara masa podąża za modą i jak ta policja zmierzająca na akcje skacze od jednego, do drugiego. Tak to już niestety jest. Nie ma w tym za grosz szczerości. Smutne, ale prawdziwe.


statystyka