Houston, mamy problem. Nasze radary wykryły niezidentyfikowany obiekt latający wchodzący w nadprzestrzeń amerykańskiej młodzieży. Zamierza podchodzić do lądowania. Nie wydaje się mieć wrogich zamiarów, wydać pozwolenie?
Star Trek powrócił do kin, odpicowany, odmłodzony i przystępny nastoletniemu widzowi jak nigdy dotąd. Reżyser J.J. Abrams (Mission: Impossible 3, serial Lost) odświeżył serię wprowadzając ją na drogę mleczną z napisem "teenager-friendly" i jest to wiedza, bez której starym wyjadaczom serii nie polecam zasiadać przed ekranem. Recenzenci z całego świata tak bardzo zachłysnęli się wizją początków załogi U.S.S. Enterprise, że gdzieś tam pod sufitem lewitują, utrzymani w stanie nieważkości. Nie do końca słusznie zresztą. Fabuła skrojona jest na miarę naszych czasów, można różnie się o niej wypowiadać, ale spełnia swoje zadanie znakomicie. Jak już wspomniałem, opowiada o dziewiczym rejsie Enterprise, dodam tylko że poruszane są wątki podróży w czasie i alternatywnych rzeczywistości. Najważniejsze, że nie zaniedbuje swoich bohaterów i dobrze ukazuje ich motywacje, zmiany czy słabostki. Jedyną postacią która zupełnie nie przekonuje jest główny schwarzcharakter, za mało schwarz i jeszcze mniej charakter. Twórcy zdają się być tego świadomi i nawet nie próbują jakoś jego miałkości podreperować, więc rzadko go ukazują. Niby to jakieś wyjście z sytuacji, ale i tak stanowi istotne uchybienie. Akcja stoi na wysokim poziomie, choć nie powiedziałbym, że jej tempo jest zawrotne. Dzieje się sporo, klisze jednak nie zmieniają się jak w kalejdoskopie, a to za sprawą dobrego rozłożenia. Nie ma się poczucia przesytu i efekty specjalne również to wrażenie utrzymują. Wykonane z należytą pieczołowitością, ale pozbawione epickiej skali. Najbardziej niepokojącym elementem produkcji jest jej humor. Często przypomina równię pochyłą, zjeżdżając poniżej pewnego poziomu. Taka jest niestety cena dostosowania do potrzeb rynku, w końcu kręcenie filmów nie ma być zajęciem non-profit. Pomimo wad, jak na współczesne kino rozrywkowe Star Trek ma siłę przyciągania czarnej dziury. To swoista karuzela doznań, zapewniająca sporo zabawy i tylko czasem przyprawiająca o mdłości. 7/10.
