Kampanie reklamowe najnowszych superprodukcji pochłaniają miliony baksów - w interesie wytwórni leży wszakże narobienie szumu medialnego, żeby się koszty produkcji zwróciły z nawiązką. Czasem się zastanawiam, czy w grę wchodzi przekupstwo, gdy widzę zachodnich recenzentów opiewających rzekomą wielkość tworów w najlepszym razie przeciętnych. I nie wiem, czy to zwykłe sprzedajne dziwki czy też ofiary zaklęcia Confundusa, bo "Harry Potter i Książę Półkrwi" ma w sobie tyle magii, co feniks napłakał.
Książki J. K. Rowling z tomu na tom stają się coraz mroczniejsze i poważniejsze w tonie. Bohaterowie dojrzewają, zmieniają się. Filmowe adaptacje począwszy od części czwartej są natomiast infantylne, a ich sposobem budowania domniemanego klimatu jest parę udanych zdjęć. Niełatwo zekranizować kilkuset-stronicowe opowiadanie, bo nie da się zawrzeć nawet połowy jego treści w 2,5-godzinnym filmie. Jaka jest receptura, którą zastosował reżyser David Yates? Powybierać najważniejsze ekstrakty z literackiego pierwowzoru i utopić je w wywarze nieletniej miłości. Owy eliksir ulatnia się z flakoniku, tworząc naprawdę odrzucającą otoczkę. Zbitek żałosnych uczuciowych dylematów puszcza kantem każdego, kto spodziewał się epickiego, emocjonalnego widowiska. Obraz się dłuży, a jego poszczególne nieco lepsze fragmenty nie są w stanie wynagrodzić kiepskiego zbalansowania całości. Sekwencje, które powinny przyprawiać o dreszcz kompletnie nie robią wrażenia, jak na przykład te z zapadającym się mostem czy atakiem na Norę. Są krótkie i rażą sztucznością cyfrowych efektów, co biorąc pod uwagę budżet jest po prostu niedopuszczalne. Scena w jaskini jeszcze daje radę, będąc przy okazji najciekawszym momentem od strony muzycznej, ale czy kino naprawdę upadło tak nisko, żeby się o poprawnych momentach wypowiadać w samych superlatywach? Aktorstwo jak zwykle w przypadku tej serii na poziomie, choć nie lepiej ani gorzej w porównaniu do poprzednich odsłon. "Więzień Azkabanu" Alfonso Cuaróna nadal pozostaje najlepszym filmem całej sagi. Na koniec nasuwa się pytanie, dlaczego nikt mi w łapę nie dał. Przy odpowiednim sponsoringu napisałbym coś miłego. 4/10.
