Blog > Komentarze do wpisu
Potwory kontra obcy (2oo9)

Począwszy od jubileuszu nowego milenium na poletku filmów animowanych liczą się główie Pixar i Dreamworks. To właśnie te dwa studia już blisko dekadę wyznaczają kierunek rozwoju (tudzież zastoju) tej gałęzi rozrywki. O ile magicy z Emeryville w Kalifornii pod egidą korporacyjną Disneya tworzą niezapomniane dzieła współczesnej sztuki, tak o ich kolegach po fachu już tego powiedzieć z czystym sumieniem nie można. Zachłyśnięci spektakularnym sukcesem "Shreka" i jego kontynuuacji wciąż jadą na tym samym wózku, tworząc coraz bardziej wtórne i coraz mniej zabawne produkcje. Po zeszłorocznej dość udanej "Kung Fu Pandzie" przyszedł czas na "Potwory kontra obcy". Niestety w porównaniu z konkurencyjnym "Odlotem" odpada z paletonu już w przedbiegach...

Susan Murphy w dniu własnego ślubu uderza... metoryt. Pod wpływem zawartej w nim kosmicznej substancji będącej najpotężniejszym źródłem energii we wszech świecie, bohaterka urasta do niebotycznych rozmiarów całkiem sporej kamienicy. Następnie niczym Guwiler zostaje pojmana i przetransportowana do ściśle tajnej rządowej placówki, tak tajnej iż jej lokalizacji nie znają nawet najlepsi skauci i najstarsi górale. W miejscu tym przetrzymuje się monstra w izolacji od społeczeństwa. Susan (już jako Gigantika) i jej przyjaciele dziwolągi wkrótce okażą się jedyną nadzieją ludzkości w obliczu inwazji najeźdżców z kosmosu. Pomysł na fabułę jak widać dobry, wykonanie jednak szwankuje. Oprócz kilku trafionych nawiązań do tak zwanych "monster-movies" oraz dosłownie kilku udanych gagów słownych niewiele jest tu do podziwiania. Potencjał materiału wyjściowego został niewykorzystany. Więcej tutaj usilnego puszczania oka do widza niż autentycznych salw śmiechu. Postacie nie potrafią wzbudzić sympatii, przez co ich losy kompletnie tracą na znaczeniu. Byłem bardziej zajęty przyzwoicie ukazaną akcją niż miałkimi problemami natury psychologicznej. Po prostu trudno wczuć się w sytuację wyobcowanych potworów i potwornych obcych, na czym cierpi wyraz całości. Można obejrzeć "Monsters vs. Aliens" bez odruchów wymiotnych, ale nie zmienia to wrażenia gapienia się na plankton bezwiednie dryfujący na falach przeciętności. 4/10.

potwory

niedziela, 15 listopada 2009, thelaststand

Komentarze
Gość: agat, c24-245.icpnet.pl
2009/12/01 01:19:57
Mi się bardzo podobało przy pierwszym oglądaniu, ale to głownie dlatego że pierwszy raz byłam na czyms w kinie 3D i zrobiło to na mnie duuze wrażenie. Niestety potem w domu kiedy chciałam obejrzec drugi raz po 15 minutach wyłączyłam. a zaznaczyć należy, że jestem osobą która ogląda te same filmy po 10 razy i uwielbia wszelkie produkcje kierowane do dzieci. tak że chyba jednak masz rację z tą przeciętnoscią ;p
-
2009/12/01 15:26:43
Jak ja nie cierpię mieć zawsze racji ;p


statystyka