Blog > Komentarze do wpisu
Ralph Demolka (2o12)

ralph
Niezbadane bywają wyroki Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Najczęściej nominacje i ostateczne wybory Oscarów są więcej niż przewidywalne. Ale tegoroczny laureat w kategorii „najlepszy długometrażowy film animowany” zadał kłam tej niepisanej zasadzie. Oto bowiem, niespodziewanie statuetkę zgarnął najgorszy kandydat w zestawieniu. Merida Waleczna zwyciężyła niezasłużenie. Wyłom w ciągłej i świetnej jak dotąd passie Pixara zbiegł się z powrotem do formy studio-matki wszystkich filmów rysunkowych - legendarnego Walt Disney Animation Studios, któremu zresztą Pixar podlega. Tego nawet Nostradamus nie mógł przewidzieć.

Ralph Demolka to pełna uroku opowieść o „czarnym” charakterze gry z salonu automatów. Tytułowy Ralph ma dość bycia poniewieranym wyrzutkiem, którego jedyną rolą przewidzianą przez kod programu jest siać zniszczenie. W trzydziestą rocznicę powstania gry postanawia wziąć los w swoje łapy o gabarytach walca drogowego każda, co staje się początkiem ciągu niezwykłych zdarzeń, które wypełnią nam 1,5 godziny seansu. Przede wszystkim dostrzegalna jest tutaj próba zerwania z filmowymi kliszami, którymi naszpikowane są podobne produkcje. Oczywiście nadal jest to bajka w pełnym tego słowa znaczeniu, zwieńczona obowiązkowym happy endem, udało się jednak uniknąć wielu bolączek gatunku.

Postacie nie są jednowymiarowe, ich teoretycznie cyfrowe rozterki i pragnienia są w istocie jak najbardziej prawdopodobne. Często emocje im towarzyszące są nie mniej prawdziwe i wiarygodne, niż te grane przez profesjonalnych aktorów. Z ich problemami widz może się identyfikować, wszakże wielu z nas czuje się jakby grali w nie swojej grze. Przy tym zwyczajnie ciężko nie polubić przewijającej się przez ekran ferajny. Przedstawiona historyjka jest w wielu momentach naiwna i może nazbyt sentymentalna, ale nigdy mdła i łzawa. Dla tych, którzy wychowali się w latach ’80-’90 ubiegłego wieku, będzie to nieco rzewna podróż w czasie, po niemożebnie zakręconych krainach. Ze łzą w oku oraz uśmiechem na twarzy będą wyłapywać kolejne odwołania do tak kultowych pozycji jak Mario, Street Fighter, Mortal Kombat czy Sonic. A wszystko to w akompaniamencie stylizowanej na tamten okres muzyki, która szczęśliwie uniknęła kiczu, nie pominąwszy jednak unowocześnionej oprawy.

To było naprawdę spore wyzwanie. Oddać swego rodzaju pokłon przeszłości, czyniąc jednocześnie opowieść atrakcyjną z perspektywy młodego widza. Teoretycznie niewykonalne zadanie, a jednak się udało. To, co trzy dekady temu wynikało z ówczesnych ograniczeń technologicznych, jest dziś ciężkie do odtworzenia. Paradoksalnie stworzenie tego świata w obecnych warunkach wymagało zapewne nie mniejszych pokładów inwencji twórczej niż w erze świetności salonów gier. Dobrego pomysłu zwyczajnie nie da się kupić. Cóż więcej mogę dodać? Chyba najlepszą puentą będzie cytat z klasyka:

Laughter is timeless.
Imagination has no age.
And dreams are forever.

-Walt Disney

Mocne 8/10.

wtorek, 26 lutego 2013, thelaststand
Tagi: Disney pixar

Polecane wpisy

  • Przygody Tintina (2o11)

    Przyznam się bez bicia, że nigdy nie czytałem komiksów belgijskiego rysownika Hergé o przygodach niejakiego Tintina. Teraz wiem też, że będę musiał ten błąd szy

  • Artysta (2o11)

    Hollywood cierpi na chroniczny brak świeżych pomysłów. Powielanie utartych schematów, przewidywalne dialogi, wciąż te same zmęczone facjaty witające nas z ekran

  • Zemsta Cieciów (2o11)

    ”Cieć” to w języku potocznym pogardliwe określenie na administratora budynku, dozorcę, portiera lub stróża. Wiemy już więc kto będzie dokonywał zems

  • Ralph Demolka w Internecie (2018)

    O całkiem słusznej demolce. Jedno Ralphowi Demolce w Internecie trzeba oddać: tytuł nie kłamie. Tym razem Ralph i Wandelupa trafiają do sieci, gdzie ten pierws

  • Dobry dinozaur, reż. Peter Sohn [2015]

    A propos Disney'a i Pixara. Ostatni film tego drugiego zdaje się być jakiś taki dziwny. Ani pixarowy, ani disneyowy. Zachwyciły mnie w trailerach obrazy natury



statystyka